Home » Polska » Ekstraklasa » GUILHERME: ‚Najważniejsza jest ta e(L)ka, którą mam teraz na sercu’
Guilherme

GUILHERME: ‚Najważniejsza jest ta e(L)ka, którą mam teraz na sercu’

Na łamach Legia.com zawodnik „Wojskowych” Guilherme  udzielił obszernego wywiadu. Opowiedział o dwóch latach spędzonych przy Łazienkowskiej, o kolejnych celach jakie stawia sobie oraz o przedmeczowej motywacji i atmosferze w szatni.

Wyjechałeś z ojczyzny, mając zaledwie 16 lat. Jak radziłeś sobie z dala od domu, na nowym kontynencie?
Początki były trudne, zawsze potrzeba trochę czasu, żeby zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, nowej kulturze, a nawet przystosować do innych, niższych temperatur. Opuszczając rodzinę każdy cierpi, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było warto. Pobyt w Portugalii traktuję jako bezcenne doświadczenie, które ukształtowało mnie jako człowieka. Jestem wdzięczny Bogu za to, co mnie spotkało. Uważam, że mając wyznaczone jasne i konkretne cele, o wiele łatwiej jest przetrwać ciężkie chwile i przezwyciężyć wszystkie trudności. Trzeba nieustannie dążyć do spełnienia marzeń.

W skupieniu się wyłącznie na celach piłkarskich pomógł Ci chyba szybko wzięty ślub. Nie w głowie Ci były imprezy.
Zdecydowanie. Bardzo mi to pomogło i pomaga aż do dziś. Jestem dzięki temu spokojniejszy i czuję, że moje życie jest ustabilizowane. Z żoną świetnie się uzupełniamy, oboje jesteśmy domatorami i uwielbiamy spędzać ze sobą czas. Zawsze mogę liczyć na wsparcie Ivy – było tak w Portugalii, jak również przy okazji moich perypetii z kolanem w Warszawie. Cały czas była przy mnie i pomogła znaleźć się tu, gdzie teraz jestem. Jej wpływ na moją karierę jest ogromny.

Decyzja o przeprowadzce do Polski też była wspólna?
Jak najbardziej wspólna. Gdy pojawiła się oferta z Legii, razem się nad nią zastanawialiśmy. Musieliśmy zadecydować, co będzie dla nas najlepsze, aż w końcu podjęliśmy decyzję o przeprowadzce. Liczyło się wszystko – miasto, klub, możliwości dalszego rozwoju. Dziś wiemy, że nasza decyzja była trafna.

 

W wielu wywiadach po kontuzji podkreślałeś, że Legii zawdzięczasz bardzo wiele. Nie masz jednak poczucia, że to co robisz, robisz po prostu dobrze? Sporą sztuką jest zagrać zaledwie 13 spotkań, nie zdobyć w nich gola, a mimo to zapracować na kontrakt.
– Jasne, rozegrałem niewielką ilość spotkań, ale ludzie w Klubie dostrzegli, że mam znacznie większe możliwości i mogę się jeszcze rozwinąć. Potem udowodniłem to na boisku. To ich wielki sukces, bo przecież większość czasu trenowałem indywidualnie. Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge, Prezes i dyrektorzy – wszyscy mi zaufali, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Również dzięki nim jestem teraz tu, gdzie jestem.

 

W Legii zaczynałeś na lewej obronie, chociaż na samym początku deklarowałeś, że najlepiej czujesz się za plecami napastnika. Dziś jesteś z kolei skrzydłowym. Na której pozycji czujesz się teraz najbardziej komfortowo??
– Rola skrzydłowego chyba najbardziej mi odpowiada. Obecnie wszystko układa się po mojej myśli, czuję się na tej pozycji bardzo dobrze. Ważne jest też to, że czuję stabilizację – wcześniej rzeczywiście byłem nieco rzucany po boisku, a dziś wiem, na czym mam się skupić. Mam też dość swobody, dzięki czemu mogę wykorzystać swoje najmocniejsze strony i na przykład schodzić do środka. Choć oczywiście nadal jestem gotów grać tam, gdzie wystawi mnie trener.

 

Jak zazwyczaj przygotowujesz się do meczu? Modlitwa, muzyka, rozmowa z rodziną?
– W drodze na stadion zawsze słucham muzyki. W szatni nie korzystamy już z telefonów, więc zazwyczaj się modlę. Dla mnie przygotowania do meczu zaczynają się jednak dużo wcześniej, czasem trwają cały tydzień, więc nie lubię ograniczać tego tylko do ostatnich godzin przed wyjściem na boisko. Jeśli dobrze pracowałeś na treningach, to mecz będzie nagrodą i samą przyjemnością.

 

Pytam o to, bo można odnieść wrażenie, że Guilherme na boisku i Guilherme poza nim to dwie różne osoby. Jeden Gui to ten, który gra agresywnie, nie boi się ostrych starć, a drugi jest bardzo spokojny, do rany przyłóż.
– Z kolegami w Portugalii żartowałem, że moja żona pije dużo mleka, więc muszę się nieźle napocić, żeby na to mleko zarobić (śmiech). Mówiąc jednak całkiem serio, uważam że sprawa jest bardzo prosta – im więcej będziemy dawać z siebie na boisku, tym lepiej zarówno dla nas samych, jak i dla całej drużyny.

 

Do końca kontraktu masz jeszcze 2,5 roku – chcesz go wypełnić czy myślisz o wyjeździe?
– Szanuję moją umowę z Legią i sam nie zamierzam prowadzić rozmów z innymi klubami. Oczywiście, że marzę o tym, żeby zagrać w jeszcze silniejszej lidze, np. hiszpańskiej, która wyróżnia się olbrzymią jakością. Nie będę hipokrytą, ale nie jest to dla mnie żadną obsesją. Chcę wypełnić kontrakt, zdobyć mistrzostwo i pomóc Legii w osiąganiu sukcesów, na jakie zasługuje.
Jeśli jednak kiedyś odejdę, na pewno nikt nie będzie mógł mi zarzucić, że nie dawałem z siebie maksa dla drużyny i dla kibiców, bo robię wszystko, aby uszczęśliwić osoby, które obdarzyły mnie zaufaniem. To będzie dla mnie wyznacznikiem w momencie odejścia – czy uścisną mi dłoń i podziękują za pracę, którą tu wykonałem.

 

A czego brakuje Legii, aby podobnie jak Braga dotrzeć kiedyś do finału Ligi Europy?
– Braga przez długie lata była konsekwentna i działała według jednego schematu. Korzystali ze świetnej akademii i potrafili sprawić, że grupa 11-15 zawodników grała ze sobą przez nawet cztery czy pięć lat. Do tego dokupowali zaledwie dwóch, trzech piłkarzy, którzy podnosili poziom całego zespołu. Dzięki temu zawodnicy znali się na pamięć, wiedzieli dokładnie kto i gdzie poda, gdzie pobiegnie. To było kluczowe, żeby zajść tak daleko i jednocześnie zdobyć wicemistrzostwo. Sukces sprawił jednak, że wielu z nich poszło do lepszych klubów i cała struktura się rozpadła.

 

Na koniec powiedz, czym po dwóch latach jest dla Ciebie Legia i Warszawa?
– Wielki Klub, który ma fantastycznych i fanatycznych kibiców. Klub ze świetną infrastrukturą, w którym niczego nie brakuje. Można cieszyć się tu grą! Najlepszy i największy, w jakim dotychczas grałem. Warszawa to piękne, czyste i nowoczesne miasto ze wspaniałymi ludźmi.

 

Rozmowę z Guilherme przeprowadził Maciej Prusiński.
Zachęcamy do przeczytania pełnego wywiadu z zawodnikiem Wojskowych na Legia.com

Zrodlo zdjecia:

  • Guilherme: Legia.com
               

Autor: Tomasz Botwina

Avatar
- Hardwear'owiec - Softwear'owiec pośród mocnych brzmień polskiego Rocka i muzyki etnicznej. - Informatyk. Oddany zielonym barwom Celticu Glasgow. "You'll never walk alone "

Zobacz również:

Najbardziej dochodowe gry online

Mamy świadomość, że wiele osób, które decydują się na grę w kasynie online, oprócz rozrywki …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Hazard może uzależniać. Graj odpowiedzialnie.
Serwis przeznaczony TYLKO dla osób które skończyły 18 lat. Zakłady bukmacherskie nieodłącznie związane są w ryzykiem. Jeśli zauważyłeś u siebie objawy uzależnienia skontaktuj się z serwisami oferującymi pomoc w wyjściu z nałogu hazardowego. Serwis goals24.pl ma charakter informacyjny, nie nakłaniamy i nie zachęcamy do uprawiania hazardu.

Fortuna online zakłady bukmacherskie sp. z o.o. - legalny bukmacher działający w Polsce na podstawie zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych. Graj rozważnie, hazard może uzależniać. Za udział w nielegalnych grach hazardowych grożą konsekwencję prawne. Zezwolenie MF nr SC/12/7251/10/WKC/11-12/5565;
Milenium Zakłady Bukmacherskie - zezwolenie MF nr SC/12/7251/17-7/ARP/BMB/2011/BMI9-10599;
Star-Typ Sport Zakłady Wzajemne Sp. z o.o. - zezwolenie nr SC/12/7251/11-6/KLE/2011/5540/12;
TOTOLOTEK S.A. - zezwolenie nr AG/9/7251/8/LBU/2012/2013/RD61485;
E-TOTO Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. - zezwolenie nr AG9(RG3)/7251/15/KLE/2013/17;
forBET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. - zezwolenie nr PS4.6831.10.2016;
LV BET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. - zezwolenie nr PS4.6831.9.2016.EQK